Faks, telegram i cierpliwość
Na początku mojej pracy w NAJ International jednym z głównych narzędzi był faks. To za jego pośrednictwem przesyłaliśmy dokumenty, potwierdzenia i informacje między klientami, kandydatami i konsultantami.
Poczty elektronicznej jeszcze nie było, dlatego obieg dokumentów wymagał cierpliwości. Każda wiadomość musiała być przygotowana starannie. Poprawka nie była kwestią szybkiego kliknięcia. Dokument trzeba było zmienić, ponownie wydrukować i jeszcze raz wysłać.
Częstym narzędziem kontaktu z kandydatami był telegram, forma bardzo krótka i płatna od każdego słowa. Dziś brzmi to jak ciekawostka, ale wtedy była to realna forma szybkiej komunikacji.
Taki kontakt wymagał dyscypliny. Nie dało się wysłać długiej wiadomości, doprecyzować wszystkiego w kilku akapitach ani przypomnieć się po godzinie. Trzeba było wiedzieć, co naprawdę jest ważne.
Dzisiaj możemy w kilka minut przesłać opis stanowiska, informacje o firmie i zaproszenie do kalendarza. To duże ułatwienie. Szybciej nie zawsze znaczy jednak lepiej.
Sama szybkość nie sprawia, że wiadomość staje się bardziej zrozumiała. Kandydat nadal chce wiedzieć, dlaczego się z nim kontaktujemy i czego dotyczy propozycja.
Kontakt zaczynał się od człowieka i tropu
Dawniej rekrutacja częściej zaczynała się od człowieka, kontaktu i tropu, a nie od wyszukiwarki kandydatów. Informacji było mniej. Czasem konsultant działał jak detektyw. Dlatego dużo większe znaczenie miały polecenia, rozmowy i umiejętność zadania właściwego pytania właściwej osobie.
Jeśli firma szukała osoby znającej język francuski, najpierw szukało się kogoś, kto mógł znać takie osoby. Jedna rozmowa prowadziła do następnej. Dopiero później sprawdzało się doświadczenie, organizacje, motywację i realne dopasowanie do stanowiska.
Dzisiaj kolejność często jest odwrotna. Najpierw widzimy branżę, tytuł stanowiska, języki i przebieg kariery. Dopiero podczas rozmowy próbujemy zrozumieć osobowość, sposób działania i oczekiwania kandydata.
Tamten model pracy uczył uważności. Polecenie nie było gotową rekomendacją. Było początkiem ścieżki, którą należało sprawdzić. Konsultant musiał odróżnić życzliwą sugestię od realnego dopasowania. Musiał też rozumieć różnicę między znajomością języka a gotowością do pracy w konkretnej roli.
Bywały sytuacje jeszcze bardziej wymagające. Przy jednej z rekrutacji w branży agrotechnicznej kandydatów trzeba było szukać dosłownie w terenie, na rowerze. Nikt nie znał telefonu do zarządcy odległego gospodarstwa.
Dziś może to brzmieć zabawnie. Wtedy był to po prostu kolejny dzień pracy.
Ten przykład dobrze pokazuje sedno zawodu. Skuteczna rekrutacja zawsze wymagała determinacji. Dziś mamy więcej danych i możliwości kontaktu. Nadal jednak trzeba umieć dotrzeć tam, gdzie inni nie szukają.
Ogłoszenie prasowe i odręczny list
W pierwszych latach ważnym kanałem pozyskiwania kandydatów były ogłoszenia prasowe. Publikowano je między innymi w papierowej „Gazecie Wyborczej”. Nie było internetowych serwisów ogłoszeniowych, LinkedIna ani platform pozwalających szybko sprawdzić, kto pracuje w danej firmie. Ważnym narzędziem była tzw. identyfikacja przez telefon, dzisiaj niemożliwa, choćby ze względu na RODO.
Kandydat odpowiadał na ogłoszenie, a dokumenty przesyłał pocztą lub faksem. Samo przygotowanie aplikacji wymagało więcej czasu niż obecnie. Nie wystarczało uzupełnić profil i nacisnąć przycisk „Aplikuj”.
W pewnym okresie pracowaliśmy także z analizami grafologicznymi. Kandydat pisał list motywacyjny odręcznie, a oryginał trafiał do współpracującej z nami pani grafolog. Nie można było przesłać go faksem, ponieważ znaczenie miał również nacisk długopisu.
Dzisiaj grafologia nie jest standardem profesjonalnego executive search. Historycznie pokazuje jednak, jak różnych narzędzi używano, próbując lepiej poznać i ocenić potencjał kandydata.
Pierwsze rozmowy odbywały się zwykle osobiście. Kandydat musiał znaleźć czas w ciągu dnia, dojechać do biura i zadbać o to, aby jego nieobecność nie wzbudziła niepotrzebnego zainteresowania. Po naszej stronie leżała uważność, żeby na korytarzu ktoś nie spotkał się ze swoim szefem, który szedł na spotkanie do innego projektu rekrutacyjnego z innym konsultantem.
Obecnie wiele pierwszych spotkań odbywa się online. Kandydat nie musi przeznaczać kilku godzin na dojazd. Łatwiej również prowadzić proces z osobami mieszkającymi w innych miastach i krajach.
Rozmowa może rozpocząć się szybciej. Kandydat nadal jednak bardzo szybko zauważy, czy konsultant zna jego doświadczenie, rozumie stanowisko i potrafi odpowiedzieć na podstawowe pytania.
Technologia pomaga. Nie zastępuje przygotowania.
Telefon stacjonarny i poufność
W przeszłości poufność wymagała szczególnej ostrożności. Kandydaci często podawali w CV numery telefonów stacjonarnych. Taki telefon mógł odebrać ktoś z domowników, małe dziecko, teściowa albo były małżonek.
A przecież konsultanta obowiązuje dyskrecja. Już samo pytanie, czy można rozmawiać, trzeba było zadać tak, aby nie ujawnić zbyt wiele.
Dzisiaj kandydaci mają własne telefony i prywatne adresy e-mail. Kontakt jest bardziej bezpośredni. Pojawiły się jednak inne sytuacje, na które trzeba uważać. Wiadomość może wyświetlić się na ekranie podczas spotkania. Zaproszenie do kalendarza może trafić na służbową skrzynkę. Ktoś może zobaczyć powiadomienie z LinkedIna.
Poufność się nie zmieniła. Zmieniły się kanały komunikacji i ślady, które po niej pozostają.
Planujesz współpracę z agencją rekrutacyjną?
Więcej możliwości kontaktu
Dzisiaj do kandydata można napisać na wiele sposobów. Możemy skorzystać z poczty elektronicznej, LinkedIna, wiadomości SMS albo komunikatora. Możemy zadzwonić lub zaprosić kandydata na wideo rozmowę. Kontakt z osobą pracującą w innym kraju nie wymaga już wielodniowej organizacji.
Kandydaci otrzymują jednak znacznie więcej wiadomości niż kiedyś. Na rynku często stosuje się masowe wysyłki. Takie komunikaty są zwykle ogólne i nie pokazują, dlaczego propozycja została skierowana właśnie do tej osoby.
W NAJ pracujemy inaczej. Najpierw starannie wybieramy kandydatów, których doświadczenie rzeczywiście odpowiada profilowi stanowiska. Dopiero później wysyłamy wiadomość lub zaproszenie do rozmowy.
Pierwszy kontakt powinien być krótki, ale konkretny. Kandydat chce wiedzieć, co w jego doświadczeniu zwróciło uwagę konsultanta i dlaczego przedstawiana rola może być dla niego interesująca.
Dobra komunikacja w rekrutacji nie zaczyna się od wyboru narzędzia. Zaczyna się od zrozumienia, do kogo piszemy i po co.
Technologia pomaga przygotować i wysłać komunikat. Narzędzia AI mogą uporządkować informacje albo pomóc stworzyć pierwszą wersję wiadomości. Przed jej wysłaniem nadal trzeba jednak sprawdzić, czy treść pasuje do konkretnej osoby i czy wszystkie podane informacje są prawdziwe.
Zmieniła się również komunikacja z klientem. Kiedyś przekazanie raportu lub dokumentów wymagało więcej czasu. Dzisiaj informacje mogą docierać na bieżąco.
Klient powinien jednak otrzymywać nie tylko dane o liczbie zidentyfikowanych osób i przeprowadzonych rozmów. Ważne są również reakcje kandydatów. Dlaczego nie są zainteresowani? Co budzi ich wątpliwości? Czy proponowane warunki odpowiadają sytuacji na rynku?
Takie informacje pomagają ocenić, czy założenia projektu są właściwe. Czasem trzeba zmienić sposób przedstawiania stanowiska. Czasem doprecyzować profil lub warunki. Innym razem trzeba po prostu przeznaczyć więcej czasu na dotarcie do właściwych osób.
Dobra komunikacja nadal wymaga uważności
Faks, telegram i papierowy obieg dokumentów zniknęły z codziennej pracy. Dziś informacje docierają precyzyjniej i szybciej.
Większa liczba kanałów kontaktu nie zwalnia jednak konsultanta z uważności. Nadal trzeba wiedzieć, co powiedzieć, kiedy się odezwać i jak zadbać o dyskrecję.
Kandydat ocenia nie tylko stanowisko i firmę. Zwraca też uwagę na to, jak prowadzony jest proces. Nieprecyzyjna wiadomość, brak informacji albo długie milczenie może go zniechęcić, nawet jeżeli początkowo był zainteresowany.
Konsultant jest zwykle pierwszą osobą, przez którą kandydat poznaje przyszłego pracodawcę. Od jakości tego kontaktu może zależeć, czy zechce rozmawiać dalej.
Technologia bardzo ułatwiła komunikację w rekrutacji. Po drugiej stronie każdej wiadomości nadal jest jednak człowiek. Chce wiedzieć, dlaczego się z nim kontaktujemy, czego dotyczy rozmowa i czy może nam zaufać.
To nie zmieniło się przez wszystkie te lata.
Najczęściej zadawane pytania
Jak powinien wyglądać pierwszy kontakt z Kandydatem pasywnym?
Wiadomość powinna być krótka, konkretna i odnosić się do rzeczywistego doświadczenia danej osoby. Kandydat powinien wiedzieć, dlaczego Konsultant zwraca się właśnie do niego i czego dotyczy propozycja, nawet jeśli na tym etapie nie można jeszcze ujawnić wszystkich informacji o projekcie.
Jak zachować poufność w komunikacji z Kandydatem?
Na początku warto ustalić preferowany sposób oraz czas kontaktu. Należy unikać przesyłania informacji na służbowy adres e-mail oraz wpisywania w zaproszeniu do kalendarza danych, które mogłyby ujawnić udział Kandydata w procesie.
Czy rozmowa online może zastąpić spotkanie osobiste?
Rozmowa online dobrze sprawdza się na pierwszych etapach i ułatwia kontakt z Kandydatami pracującymi w innych lokalizacjach. W rekrutacjach menedżerskich spotkanie osobiste jest nadal niezbędne na kolejnym etapie, szczególnie gdy Kandydat ma poznać przyszłego przełożonego, zespół lub środowisko organizacji.
Dlatego komunikacja w rekrutacji może wykorzystywać różne kanały, ale każdy z nich powinien być dobrany do etapu procesu, sytuacji Kandydata i wymaganego poziomu poufności.
Czy technologia zastąpi Konsultanta executive search?
Uważam, że nie. Technologia pomaga szybciej analizować rynek i organizować proces. Nie zastępuje jednak relacji, zaufania, oceny kontekstu, rozmowy z Kandydatem pasywnym ani rekomendacji opartej na doświadczeniu Konsultanta.